Problem policyjnych zwolnień lekarskich dotyczy całego kraju, w województwie śląskim w pracy nie pojawiło się około 40% mundurowych, jednak w niektórych komendach w pracy z powodu „choroby” nie pojawiło się nawet 2/3 załogi. Ekstremalnym przykładem jest komisariat w Kostrzynie nad Odrą, gdzie do pracy przyszła jedynie kadra kierownicza.
W związku z kryzysem na ulicach pojawili się nawet pracownicy biurowi, którzy w ten sposób uzupełniają „krótką ławkę” – tak stało się na przykład w Katowicach, gdzie na 101 pracowników drogówki do pracy przyszło zaledwie 31 osób.
W Rudzie Śląskiej do pracy z powodu zwolnienia nie przyszedł co trzeci policjant, sytuacja jest zatem nieco lepsza niż w miastach ościennych, wciąż jednak luka w obłożeniu jest spora – w jaki sposób wpływa to na codzienną pracę rudzkiej komendy?
Bezpieczeństwo jest zapewnione, patrole są. Jesteśmy też wspomagani przez Straż Miejską – szczególnie na nockach. Mieszkańcy nie muszą się niczego obawiać, jedyne uciążliwości mogą być takie, że trzeba będzie dłużej poczekać na patrol w takich interwencjach, które nie są pilne – czyli wszystkich, w których nie ma zagrożenia życia, zdrowia lub mienia w szczególnych rozmiarach. Interwencje, gdzie na przykład sąsiad słucha za głośno muzyki, będą załatwiane w drugiej kolejności, w pierwszej kolejności będą załatwiane te, które wymagają natychmiastowej reakcji i takie służby są zapewnione.
Na pewno dłużej trzeba będzie poczekać, jeżeli będzie natłok kolizji i zdarzeń drogowych, chociaż tak jak i w patrolach prewencyjnych, tak i w patrolach drogowych mamy zapewnioną ciągłość służby. – mówi rzecznik rudzkiej policji, Arkadiusz Ciozak.
Skąd w ogóle taki problem i dlaczego policjantów dotknęła plaga masowych zwolnień lekarskich? Protest de facto trwa od lipca, a chociaż MSWiA zapewnia, że w przyszłym roku zostaną wprowadzone podwyżki, sami mundurowi nie ufają tym obietnicom, ponieważ kwestia odpowiedniego finansowania policji ciągnie się już od wielu lat, a dotyczy nie tylko godnego wynagrodzenia za często bardzo ciężką i stresującą służbę, ale również kwestii wyposażenia, czy bezpłatnych nadgodzin.
Niektóre sytuacje związane z pracą w policji wydają się kuriozalne, są niestety bardzo prawdziwe. Telefony służbowe wydają się czymś oczywistym, a a jednak używanie prywatnych telefonów w celach służbowych jest tak nagminne, że Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Policjantów wydał w tej sprawie oświadczenie oparte o opinię prawną, w którym rekomenduje zaprzestanie takich praktyk. W niektórych komisariatach braki umeblowania pracownicy uzupełniają sami z własnej kieszeni albo z tego, co przyniosą z domu.
Widziałeś coś ciekawego? Daj Cynk! Nagrodzimy Twoją aktywność
Jeden z rudzkich policjantów w anonimowej rozmowie stwierdza, że może i podwyżki są obiecywane, ale ostatecznie do kieszeni mundurowego trafia jedynie część obiecanych pieniędzy. Podwyżka sprzed dwóch lat, która miała wynosić 250 złotych, ostatecznie dla większości mundurowych wynosiła niespełna połowę z tego.
Tak naprawdę jest coraz gorzej, coraz więcej się od nas wymaga, a jeżeli chodzi o pensje to one się nie zmieniają. Niedawno wiceminister Zieliński wspomniał, że dzielnicowy zarabia w granicach 5600 złotych. Proszę poszukać w Rudzie Śląskiej dzielnicowego, który zarabia chociaż 4 tysiące na rękę, życzę panu powodzenia – mówi anonimowy policjant.
Do tego biurokracja – tych papierów mamy wiecznie za dużo, a ilość spraw, które spływają od mieszkańców jest kilkukrotnie większa niż jeszcze kilkanaście lat temu – a ilość etatów się nie zwiększa. Policjanci zamiast wychodzić w teren muszą załatwiać sprawy administracyjne i wykroczenia. Kiedyś nie było referatu wykroczeń i wszystko działało, teraz referat wykroczeń w Rudzie Śląskiej jest zawalony sprawami – a ktoś to musi również załatwiać.
W związku z kryzysem Komendant Główny Policji Jarosław Szymczyk wystosował pismo do policjantów, w którym czytamy:
Propozycja MSWiA podwyżki w kwocie 562 zł dla funkcjonariuszy w 2019 roku, płatne w 100% L4 za pierwsze 30 dni zwolnienia lekarskiego, zniesienie progu 55 lat życia do nabycia praw emerytalnych (pozostaje wyłącznie warunek 25 lat służby) oraz rzecz bez precedensu czyli płatne nadgodziny – to wszystko mają otrzymać funkcjonariusze. (…) Jestem przekonany, że Wam się to należy. Mam świadomość, że nie rozwiązuje to ostatecznie problemów płacowych i też chciałbym, aby to były wyższe kwoty, ale te 562 zł wraz z podwyżkami z lat 2016, 2017 i 2018 to już krok do przodu.
(…) Tak jak wy wierzę w sens tej służby, w poświęcenie i oddanie. Wierzę w odpowiedzialność. Wierzę, że wszyscy mamy pełną świadomość tego, co może się stać, kiedy zabraknie nas na ulicach. Dlatego staję przed Wami jako jeden z Was i proszę o zrozumienie. Nie dopuśćmy do tego, by na ulicach zaczęli rządzić bandyci. Włożyliście wiele wysiłku by doprowadzić do takie poziomu bezpieczeństwa jaki mamy. Nie pozwólmy sobie tego odebrać. Nie pozwólmy, by zrzucono na nas odpowiedzialność za to, że gdzieś może nas zabrakło i doszło do tragedii.
Policjanci są bardzo zdeterminowani i oczekują zmian, zgodnie z prawem jednak nie mogą podjąć akcji strajkowej, posługują się zatem takimi sposobami, na jakie mogą sobie pozwolić. Pytanie tylko, czy takie działania są w stanie faktycznie poruszyć MSWiA i czy faktycznie dojdzie do porozumienia jeszcze w tym roku. Momentem krytycznym może być organizowany 11 listopada warszawski Marsz Niepodległości, do obsługi którego mieli ściągnąć policjanci z innych regionów. Trudno jednak będzie wysłać funkcjonariuszy, skoro plaga L4 prawdopodobnie do końca tygodnia się nie skończy, a uszczuplone garnizony będą musiały przede wszystkim zapewnić ciągłość służby na swoim terenie.