Ruda Śląska - portal miejski RudaSlaska.com.pl

Wiadomości z Rudy Śląskiej

Pozytywni rudzianie - Anna Morajko

  • Dodano: 2012-05-04 10:15, aktualizacja: 2017-10-16 13:23

Rozmawiam z nauczycielką języka polskiego, twórczynią uczniwskiego teatru Pierro - Anną Morajko.

 
Czy zawsze Pani wiedziała, że chce uczyć?
O nie, to nie było moje marzenie, raczej moich rodziców. Nie wiedziałam co będę robić - bardzo interesowało mnie dziennikarstwo, krytyka teatralna. Choć muszę przyznać, że w domu wróżono mi taką karierę. 
W wyniku pewnych życiowych przygód, zostałam pokierowana, by wybrać liceum Morcinka. Wolne miejsca były jeszcze wyłącznie w klasie pedagogicznej. Moja mama była zachwycona, bo spełniły się jej marzenia. Wybór zarówno szkoły, jak i późniejszej specjalizacji nauczycielskiej był przypadkowy. Cały czas nie byłam przekonana co do mojej przyszłości. Nawet wówczas, gdy po praktyce w SP nr 16 usłyszałam od dyrektora propozycję współpracy. Warunkiem było założenie teatru uczniowskiego - nie widziałam żadnego problemu, przecież miałam go prowadzić tylko rok. 
 
Czyli Pan dyrektor był sprawcą powstania teatru? 
Tak, za jego sprawą powstał teatr, tak zaczęła działać cała ta machina. I tak działa niemal 15 lat. 
 
Przeznaczenie? 
Jeśli można wierzyć w przeznaczenie, to wszystko kierowało mnie w tę stronę, by zostać nauczycielem. Kiedy chciałam już zrezygnować, zawsze zdarzało się coś, co motywowało mnie do dalszego działania, np. pojawiła się uczennica z podziękowaniem za cudowne lekcje polskiego. 
Dużo zmieniło się w momencie, gdy moje guru, nieżyjący już profesor Opacki powiedział, że zawód nauczyciela jest dla artystów, a ja przecież nim jestem. Każda lekcja to spektakl, a publiczność jest bardzo wymagająca. Dziś nie wyobrażam sobie, bym mogła robić coś innego. 
 
Czy tą zasadą stara się Pani kierować w życiu? Czy uległa ona zmianie? 
To jest moja recepta na bycie nauczycielem, staram się, by lekcja zawsze była ciekawa, by nie była sztampowa, bym nie widziała ich znudzonych min. Przygotowując plan tygodniowy, zakładam sobie, by jedna lekcja w tygodniu dla każdej klasy była zaskakująca. 
 
A jakimi zasadami stara się Pani kierować w życiu? 
Na pewno tym, by nie robić rzeczy, których się żałuję, że warto walczyć o te osoby, których z różnych przyczyn się straciło. Ale przede wszystkim, by nikomu nie utrudniać życia, by nam ze sobą było dobrze.   
 
Zastanawia się Pani nad tym czy można było inaczej ułożyć sobie życie? 
Czasem się zastanawiałam czy jestem nauczycielką, która w szkole robi teatr czy jestem twórczynią teatru, który na chwilę jest w szkole. Patrząc jednak na efekty moich uczniów, to jednak nauczycielką. I lepiej niech tak już zostanie. 
 
Może kilka słów o teatrze. Skąd pomysł na nazwę? Czy ona funkcjonuje od początku istnienia? 
Została wymyślona na jednym z pierwszych spotkań – opowiadałam dzieciom o różnych teatrach, o postaciach - bardzo spodobał im się Pierrot. Jednak nasza nazwa została zapisana jako Pierro. Choć szczerze mówiąc zwracano nam uwagę, że mamy błędny zapis w nazwie. 
 
Ile osób liczy teatr? 
To trudno określić. Teatr dzieli się na część taneczną oraz wokalną. Od stycznia tego roku funkcjonuje również podział na dzieci młodsze ( Szkoła Podstawowa nr 16 ) oraz starsze ( ZSO nr 2). Stała liczba uczestników są to 64 osoby, ale jak jechaliśmy na ostatni festiwal było nas 96. W grupie są przede wszystkim dziewczęta, ale chłopcy również. 
Cieszę się, że cały czas są nowe osoby, że chętnie pracują. Jak przyjdę i nie będzie dzieci, to znaczy, że czas zakończyć działanie teatru. 
 
W jaki sposób młodzi ludzie trafiają do teatru? Jest casting? 
Rzeczywiście casting był moim marzeniem. Ja twierdzę, że świat dzieli się na tych, którzy byli w Pierro oraz tych, którzy w nim będą. Z klas, w których uczę języka polskiego mam najwięcej uczestników kółka. Zgłaszają się sami, przez siostrę, brata, kuzynkę, sąsiadkę. 
 
Kto daje propozycje piosenek, repertuaru, spektakli? 
Z jednej strony ja to wymyślam, a z drugiej odpowiadamy na konkretne zapotrzebowanie ( uroczystość wręczenia Orderu Uśmiechu dla pani Ewy Blacha, przyjazd Jolanty Kwaśniewskiej). 
Moim ulubionym kierunkiem jest muzyka etniczna, folklorystyczna. Są negocjacje – oni uczą się tańca ludowego, ale w zamian ja muszę zgodzić się na ich propozycję. Ale nie było do tej pory takiej sytuacji, by zanegowali mój pomysł, by nie chcieli go zrealizować. 
Wiedzą, że pewne rzeczy na pewno nie zostaną zrealizowane – nie mogą występować wulgaryzmy, teksty obsceniczne. Spektakl musi być zrobiony ze smakiem, a uczniom realizującym go, muszą przyświecać określone wartości.  
 
Czyli teatr ma już swój styl...
Tak, brzmi to ładnie. Ja jestem belfrem – cały czas mam na uwadze wychowanie, naukę. Oni tworzą teatr, są wrażliwymi odbiorcami. Zadano mi kiedyś pytanie czy my zaznaczamy swoją tożsamość? Tak – mamy przecież swoje hasło, hymn, nazwę, stronę www, a teraz sądzę, że mamy również własny styl. Z dnia na dzień staliśmy się bardzo formalną grupą.   
 
Czy jest Pani krytyczna w odniesieniu do dzieci? 
Tak, bardzo. Krytyka jest potrzebna, by w sposób realistyczny postrzegać świat. Tak samo jak z ich sukcesów, również cieszę się z ich porażek. Każdy z nas odniesie sukces, ale trudne momenty to próby kształtowania charakteru. Uczymy się pokonywać schody. Nabierają pokory, a to jedna z najważniejszych cech u artysty. 
 
Czy w tej działalności wiele osób Pani pomaga?
Oczywiście, bez nich ten teatr by nie funkcjonował. Owszem, ja byłam pomysłodawczynią, ale z przymusu ( uśmiech) – popchnął mnie do działania pan Marek Sabuda. On przez pierwsze lata nas obserwował i cały czas dopingował, a przez to mobilizował. 
Wiele osób nam pomagało – to wymagało dobrego zorganizowania, zaufania oraz logistyki – próby odbywają się w godzinach popołudniowych, w weekendy, należało zagospodarować miejsce na garderobę, należy zapewnić transport, kupić kostiumy, rekwizyty. Bez pomocy wielu osób, a przede wszystkim rodziców, to wszystko nie miałoby szans, by zaistnieć. 
Grzegorz Dudziak, który jest odpowiedzialny za oprawę muzyczną, nieoceniona jest pomoc mojego absolwenta – Adasia Opach, który studiuje realizację dźwięku i chętnie nam pomaga. 
 
W jaki sposób pozyskuje Pani niezbędne fundusze? 
Do niedawna w mieście działał Ośrodek Profilaktyki i stamtąd udawało się pozyskać niezbędne środki – przedstawialiśmy projekty w konkursie, które spotykały się z zainteresowaniem. Obecnie tej pomocy trzeba szukać gdzie indziej – wykorzystujemy fundusze europejskie, dodatki z Rady Rodziców, organizujemy aukcje, zbiórki, licytacje. Dziewczyny nagrały płyty, które kupują najczęściej rodzice. Rodzice szyją kostiumy, aktywnie pomagają. 
 
A najważniejsze sukcesy? Czy jest nagroda najbliższa sercu? 
Każdy sukces każdej grupy jest ważny. Jest jedna osoba, która jest z nami przez 15 lat. Są wymierne sukcesy jak 2 i 3 miejsce w Tanecznych Mistrzostwach Polski, pierwsze miejsca w konkursach wojewódzkich. Ale największym sukcesem jest to, że pomimo wielu przeszkód nadal trwamy. Nie jest ważne miejsce, ale ludzie. W sytuacjach ważnych się wspieramy.  
 
A co specjalnego z okazji jubileuszu? 
Będzie specjalny program, ale on owiany jest jeszcze tajemnicą. Na pewno będzie zaskakujący, będzie to duże wydarzenie. 

Pani pracuje na kilku etatach – nauczyciel, choreograf, kostiumolog, animatorka kultury. 
Owszem, ale doba to dla mnie niekoniecznie 24 godziny. Im więcej mam zajęć, tym lepiej jestem w stanie się zorganizować. Wiem, że nie mogę niczego odkładać na jutro, na potem. 
 
Ale jest też czas na odpoczynek, prawda? 
Tak, jeżeli moje mieszkanie bardziej przypomina garderobę, dekoratornię i szwalnię to wówczas następuje moment, by spakować walizkę lub plecak i odpocząć, naładować akumulatory. To moja pilnie strzeżona prywatność – wyłączam telefon, nie ma mnie dla nikogo.  
 
To co Pani robi to spełnienie marzeń? 
Owszem, udaje nam się w ten sposób stworzyć inny, lepszy wymiar świata. Skupiłam grupę ludzi, która jest razem, świetnie czujemy się w swoim towarzystwie i nikt nie przekracza żadnych granic. 
 
Pani sama śpiewa? 
Owszem, ale nie podczas spektakli, które realizuje mój teatr. Dawniej robiłam to częściej i chętniej, byłam aktywna w czasach studenckich. Może jeszcze uda mi się spełnić dwa moje życiowe plany – napiszę książkę i nagram płytę. 
 
Gdzie w najbliższym czasie można zobaczyć teatr? 
Będziemy występować w Muzeum PRL-u, w Częstochowie na Wojewódzkim Festiwalu Teatralnym, w czerwcu kolejne rozdanie Pierrotów oraz spektakl "Piotruś Pan" z okazji Dnia Dziecka. 
 
Czego mogę życzyć na przyszłość? 
Na pewno konsekwencji w działaniu oraz optymizmu. 
 
Dziękuję za rozmowę i życzę spełnienia marzeń oraz dalszych sukcesów. 
 

Zobacz także

Komentarze (8)    dodaj komentarz »

  • ZORRO

    TAKICH NAUCZYCIELI JEST DUZO WIECEJ.ale moze znają slowa IM WIECEJ CIEBIE TYM MNIEJ

  • Ola :)

    Uczę[...]am do Amatorskiego Teatru Pierro i nadal im kibicuję mimo, że moja bajka tam się już skończyła..Pani Morajko ma bardzo dużo na głowie i to czasem sprawia, że np. "sisiula" oddaje 10% prac :) ale zobaczcie sobie który nauczyciel robi tak wiele dla młodzieży ? Rezygnuje ze swojego życia prywatnego dla nas, dla osób, które z początkiem są dla niej obce. Nabiera do nich wielkie zaufanie i stara się tak pomóc, aby każdy czuł się dobrze. Nie znam nauczyciela, który jeśli jest potrzeba będzie w stanie pogadać z Tobą o porze, która dla nas nie mieści się w głowie..Oczywiście pani Morajko jak każdy człowiek na tym świecie robi błędy ale to chyba normalne ? No chyba, że Ty "sisiula" jesteś osobą nieomylną i tak zajebistą jak Twoje pseudo ;] więcej chyba nie trzeba tutaj komentować :) Gratulacje dla pani Morajko za to jaką jest osobowością i powinniśmy się cieszyć, że w Rudzie Śląskiej mamy taką postać.

  • pierrocik

    nie pamiętam, żeby w czasach studenckic gdzieś śpiewała...

  • Beata

    Pamiętam panią Morajko z Sp16 uczyła mnie jakiś czas j. polskiego. Bardzo pozytywna osoba zawsze uśmiechnięta i mimo swojej tuszy zawsze piękna i z klasą. Podziwiam :) i serdecznie pozdrawiam

  • novarra

    pani.

  • jorg9

    cytuję: prawdy wg ks. Tischnera. Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: Świenta prowda, Tyż prowda i [...]o prowda.sisiulo-wybierz co Ci pasuje. Pozdrawiam

  • Ola

    Pani Ania jest super:)

  • sisiula

    tak, p. Morajko jest bardzo zorganizowana, przez 3 lata nauki widziałam 10% napisanych wypracowań i sprawdzianów. Co fakt, to fakt - jest osobowością bardzo przyciągającą, ma w sobie "to coś", potrafi przekazać wiedzę...jednak nie wszystko jest prawdą - no i co najważniejsze, wcale nie WSZYSCY są RÓWNIE ważni

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Dodaj komentarz

Wyrażam zgodę na publikację postu w formie komentarza zgodnie z obowiązującym Regulaminem.

powiadamiaj o odpowiedziach na komentarz.

dodaj mój adres do newslettera.

Więcej informacji na temat przysługujących Państwu praw zawarliśmy w Polityce Prywatności.

Drogi Użytkowniku!

Dokładamy wszelkich starań by korzystanie z naszego serwisu było dla Ciebie komfortowe.

Dlatego staramy się dopasować dostępne w nim treści do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu przez administratora danych osobowych w celach analitycznych i statystycznych.

Przez dalsze korzystanie, bez zmian ustawień w zakresie prywatności, z naszego serwisu wyrażasz zgodę na zapisywanie plików cookies w Twojej przeglądarce.

Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić w przeglądarce ustawienia dotyczące plików cookies, a także uzyskać dodatkowe informacje o zasadach przetwarzania Twoich danych osobowych oraz przysługujących Ci prawach z naszej Polityki Prywatności.

Przejdź do serwisu