Ruda Śląska - portal miejski RudaSlaska.com.pl

Wiadomości z Rudy Śląskiej

Rudzka scena muzyczna już nie jest taka jak kiedyś - zespół Piff Parre

  • Dodano: 2014-04-29 22:45, aktualizacja: 2015-10-01 14:04

Kapela "Piff Parre" - grająca rock&blues, wywodząca się z podziemii jednego z miejskich pubów, zawiązana spontanicznie - już od 10 lat daje fanom gitarowych brzmień radość z ich muzyki. Choć tak dobrzy, ciągle zbyt mało znani. Na łamach portalu opowiadają o trudnościach dzisiejszego grania, swoich planach i o rudzkiej scenie muzycznej.


Barbara Pilocik: Gracie już ponad 10 lat. Co się u Was od tego czasu zmieniło? W sposobie grania, w mentalności?


Zespół: No na pewno to, że jesteśmy starsi o 10 lat... O te kilka lat...(śmiech). A w muzyce zmieniliśmy się brzmieniowo. Chyba bardziej dorośliśmy do tego. Nie ścigamy się po gryfach, a staramy się grać konkretną muzykę. No i doświadczenie. Budowaliśmy je przez cały okres istnienia zespołu, jeżdżąc na koncerty, tworząc nowe kawałki, poznając się wzajemnie. Spojrzenie na muzykę też się zmieniło. Początki zespołu były odmienne od tego, co gramy teraz. Zmieniał się skład, my też dojrzewaliśmy do nowych brzmień, aż w końcu się to osadziło i tak właśnie gramy teraz.


Jesteście dojrzalsi w tym, co tworzycie?


No, żeby nie powiedzieć - starzy (śmiech). Dojrzalsi to fajne określenie.


Jak ocenilibyście kondycję rudzkiej sceny muzycznej? Jak Wy się do niej porównujecie?


To jest temat rzeka. Na pewno rudzka scena muzyczna nie jest taka, jak była kiedyś. Wydaje nam się, że dawniej więcej się działo. Zarówno z powodów organizacyjnych jak i dzięki ludziom, którzy chcieli coś robić. Teraz, gdyby nie takie miejsca jak „Bar u Glusia”, „Bigel Haus” czy nieistniejący już „Druid”, to pod kątem muzycznym niewiele by się działo. Koncerty miejskie ograniczyły się praktycznie do „Dni Rudy Śląskiej”.


Czyli jest ciężej niż kiedyś?


Tak, zdecydowanie trudniej niż kiedy zaczynaliśmy. Jest mniej koncertów, mniej miejsc do grania.


Choć teraz są chyba większe możliwości w postaci wyjazdów, promocji, koncertowania poza miastem? Kiedyś takie granie było skoncentrowane na swojej okolicy.


Tak, na pewno. My koncentrowaliśmy się na graniu tutaj, ponieważ ciężko jest też wypłynąć zespołowi dalej, kiedy jest jeszcze nieznany. Później z pomocą znajomych, coraz większych kontaktów organizowało się je już gdzieś dalej, poza regionem. Było coraz łatwiej. Dzięki koncertom mamy teraz wielu przyjaciół w odległych miastach Polski, a nawet poza granicami.


Koncertowaliście w Niemczech, także u czeskich sąsiadów. Jak byście to odnieśli do koncertowania w mieście? U nas czujecie się bardziej „jak w domu”?


Co kraj to obyczaj. Ludzie bywają różni, zarówno u nas jak i za granicą. Nie można tego porównywać. Choć zazwyczaj nasi słuchacze świetnie nas przyjmują. Co do zagranicy, kiedy już się tam jest, stoi na scenie i widzi się tych ludzi, ich odbiór naszej muzyki, to bywa piękne. Bo mimo że czasem nawet nie rozumieją języka, czują klimat i kochają muzykę tak jak my. Wtedy nie potrzeba nic więcej.


To jest właśnie fenomen muzyki. Łączy ludzi.


Dokładnie tak. Ludzi w różnym wieku czy innej narodowości. Dlatego tak ją uwielbiamy.


Jest Was w zespole siedmioro. To mało spotykane, by skład był tak liczny. Skąd taki pomysł?


To jest tak jak „Siedem życzeń” (śmiech). Po prostu z czasem kiedy zespół się rozwijał, dochodziło coraz więcej instrumentów i poskładała się taka „siódemka”. Nigdy nie było nas mniej niż sześciu. Jakoś naturalnie tak wyszło. Tak w ramach ciekawostki - ostatnio graliśmy nawet w ósemkę - doszedł saksofon. Raz zdarzyła się też dziewiątka, gdzie zagościły skrzypce. Nie było jeszcze tylko orkiestry (śmiech).


A dobrze wam się współgra w takiej grupie?


Współgra świetnie. Gorzej jest z koncertami wyjazdowymi. Trzeba to jakoś logistycznie rozwiązać, żeby zmieścić się w siedem osób w aucie, na dodatek z instrumentami (śmiech). Jednak każda osoba w zespole ma wpływ na brzmienie, każdy tworzy jakąś cegłę, które razem dają całość.


Co do nazwy, rzeczywiście pochodzi ona od okoliczności powstania zespołu?


Nie można było zespołu nazwać inaczej, skoro ojcowie założyciele przy paru piwach się spotkali i założyli kapelę (śmiech).


Taka nazwa przy tym gatunku muzyki mówi wszystko (śmiech).


Blues, rock i piwo łączą się nierozerwalnie, dokładnie.


Muzyka to Wasze hobby czy sposób na życie?


Chcielibyśmy, żeby był to sposób na życie, ale niestety - każdy z nas pracuje zawodowo, a granie traktujemy w ramach dodatku. Choć bardzo żałujemy.


Dawniej byłoby łatwiej żyć z grania?


Kiedyś mniej zespołów miało szansę znaleźć miejsce, gdzie mogły się spełniać, czyli miejsca prób, występów, o czym już mówiliśmy. Jednak kiedy już znalazły, łatwiej było im „przeżyć” w tym muzycznym świecie. Wszystko odbywało się w takich miejscach, których już dzisiaj już nie ma. Ten świat zaniknął. Tak zwane „kanciapy” już praktycznie nie funkcjonują.


Macie na koncie płytę. Co dalej? Planujecie coś nowego?


Plany są na pewno. Natomiast dlatego, że właśnie nie żyjemy z grania, a każdy z nas pracuje zawodowo, ciężko nam dopracować materiał, żeby był on wystarczająco dobry. Jednocześnie w momencie, kiedy wydaliśmy już jedną płytę, oczekiwania wobec drugiej rosną. Dlatego musimy się też bardziej w to zaangażować. Trudno jest zrobić coś naprawdę dobrego. Na pewno pracujemy nad tym, aby następna płyta była jeszcze dojrzalsza i lepsza. Możemy jednak zdradzić, że materiał jest prawie gotowy, a kilka utworów można było usłyszeć na dzisiejszym koncercie w barze "U Glusia".


Wróćmy do początków. Wasz zespół zrodził się ze spontanicznej chęci grania i wspólnych emocji muzyków. Spotkaliście się na jam session w miejskim pubie. Myślicie, że to jest właśnie klucz do sukcesu stworzenia kapeli? Poradzilibyście młodym muzykom nie szukać na siłę członków zespołu, tylko robić swoje, a bratnie dusze w muzyce się znajdą?


Nasz zespół właśnie tak się stworzył. Nie na zasadzie castingu, a wspólnej pasji. My oprócz tego też, że razem gramy, wszyscy się przyjaźnimy. To jest chyba ten klucz.


A co jest dla Was najważniejsze w zespole?


Dziewczyny, narkotyki, seks... (śmiech). Tak poważnie, to chcemy tworzyć nową muzykę, grać koncerty i stale trafiać do ludzi.


Co powiedzielibyście młodym zespołom z naszego miasta?


Róbcie to, co lubicie. Jeśli będziecie to robić całym sercem, wtedy będzie dobrze. Chyba że chcecie zarabiać duże pieniądze, wtedy zajmijcie się lepiej pracą (śmiech).


Czego mogę Wam życzyć?


Żeby za 10 lat granie też sprawiało nam tyle radości co dziś.


Tego Wam więc życzę i dziękuję za rozmowę.


Dziękujemy i pozdrawiamy rudzian!


 

Komentarze (5)    dodaj komentarz »

  • ala mi dała

    DRAMAT -blues nie żyje i niech mu ziemia lekką będzie !! a wy podstarzali wyleniali bluesmanii dotv silesia na koncert życzeń..!ile razy kochana redakcjo będziemy odgrzewać upadłych i skończonych ..?

  • pan MAX

    panowie znam Was wszystkich ...ile lat można grać to samo??? ile można grać 8 taktowego bluesa??i brakuje osobistości takich jak Kubuś K ,wy nigdy nimi nie byliście -sprawni muzycy owszem ale beeeeeeeeeez polotu ...a teraz do tego jesteście starzy.....

  • Rozbawiona

    muzycy lecą na łatwiznę i tyle,a z tego co słyszałam to DRUIDA nie ma na życzenie właściciela ,ale podobno będzie reaktywacja ale z innym właścicielem.Trzymam mocno kciuki!

  • Nikt Ciekawy

    Rozbawiona...na co ty lecisz?

  • RockMan

    Miejscem koncertów (dobrych) a także wyjątkowych jam session jest KaFe In-nI, o którym muzycy zapomnieli...

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Dodaj komentarz

Wyrażam zgodę na publikację postu w formie komentarza zgodnie z obowiązującym Regulaminem.

powiadamiaj o odpowiedziach na komentarz.

dodaj mój adres do newslettera.

Więcej informacji na temat przysługujących Państwu praw zawarliśmy w Polityce Prywatności.

Drogi Użytkowniku!

Dokładamy wszelkich starań by korzystanie z naszego serwisu było dla Ciebie komfortowe.

Dlatego staramy się dopasować dostępne w nim treści do Twoich zainteresowań i preferencji. Jest to możliwe dzięki przechowywaniu w Twojej przeglądarce plików cookies oraz przetwarzaniu przez administratora danych osobowych w celach analitycznych i statystycznych.

Przez dalsze korzystanie, bez zmian ustawień w zakresie prywatności, z naszego serwisu wyrażasz zgodę na zapisywanie plików cookies w Twojej przeglądarce.

Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić w przeglądarce ustawienia dotyczące plików cookies, a także uzyskać dodatkowe informacje o zasadach przetwarzania Twoich danych osobowych oraz przysługujących Ci prawach z naszej Polityki Prywatności.

Przejdź do serwisu