Protest szpitali powiatowych. Ruda Śląska dołącza do „czarnego tygodnia”
Szpitale powiatowe w całej Polsce rozpoczęły w poniedziałek, 20 kwietnia 2026 roku, protest przeciwko ograniczaniu finansowania i pogarszającej się sytuacji systemowej. Akcja ma charakter informacyjny i według organizatorów nie powinna zakłócić udzielania świadczeń. Do protestu przyłączył się także Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej, który zapowiedział udział w ogólnopolskiej akcji i symboliczną minutę ciszy 22 kwietnia o godz. 11.45.
To kolejna odsłona sporu o finansowanie lokalnych lecznic. Już 3 marca przedstawiciele szpitali i samorządów protestowali przed Ministerstwem Zdrowia, domagając się pilnych działań naprawczych i większego wsparcia dla zadłużonych placówek.
Ruda Śląska przyłącza się do ogólnopolskiej akcji
W komunikacie opublikowanym przez Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej podkreślono, że protest nie jest wymierzony w pacjentów, lecz ma zwrócić uwagę na realne skutki finansowego kryzysu w ochronie zdrowia. Placówka wskazuje na brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań i zaniżone wyceny świadczeń.
– Od wielu miesięcy szpitale powiatowe alarmują, że obecna polityka finansowania ochrony zdrowia prowadzi placówki do zapaści i realnie zagraża bezpieczeństwu pacjentów. Brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań, zaniżone wyceny świadczeń sprawiają, że zdecydowana większość szpitali powiatowych kończy rok ze stratą, a łączne zadłużenie sięga miliardów złotych. Dodatkowe zagrożenia to m.in. planowane ograniczenia finansowania diagnostyki (TK, RM, gastroskopia, kolonoskopia) oraz zmiany w zasadach rozliczeń, które jeszcze bardziej pogłębią problemy placówek. Skutki tych decyzji odczują przede wszystkim pacjenci: wydłużone kolejki, późniejsze rozpoznanie chorób, trudniejsze leczenie i gorsze rokowania. Nie możemy zgodzić się na sytuację, w której o czasie diagnozy decyduje limit w kontrakcie, a nie potrzeby zdrowotne pacjenta – czytamy w komunikacie rudzkiego szpitala.
W szpitalnym wpisie zapowiedziano też udział w ogólnopolskiej „minucie ciszy dla systemu ochrony zdrowia” w środę, 22 kwietnia, o godz. 11.45.
O co protestują szpitale powiatowe?
Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych w stanowisku z 16 kwietnia alarmuje, że obecna polityka finansowania ochrony zdrowia prowadzi placówki do załamania i może zagrozić bezpieczeństwu pacjentów. Związek wskazuje na brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań, zaniżone wyceny świadczeń oraz ryzyko dalszego pogorszenia sytuacji po zmianach dotyczących ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, rehabilitacji i diagnostyki.
„Brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań oraz zaniżone wyceny świadczeń oznaczają, że zdecydowana większość szpitali powiatowych kończy rok stratą, a skumulowane wyniki liczone w skali kraju sięgają miliardów złotych. Jednocześnie setki szpitali mają zobowiązania wymagalne liczone w miliardach, a w wielu placówkach poziom zadłużenia przewyższa wartość aktywów, co oznacza ryzyko utraty płynności. Na tym tle szczególnie groźne są nowe zapowiedzi NFZ dotyczące ograniczenia finansowania AOS i rehabilitacji oraz zmiany zasad rozliczania badań TK, RM, gastroskopii i kolonoskopii. Równie niepokojące są plany likwidacji bądź obniżenia współczynników korygujących 1,07 i 1,06, które stanowią istotne wsparcie finansowe odpowiednio dla szpitali I i II stopnia PSZ, a ich utrata dodatkowo pogłębi niedofinansowanie szpitali powiatowych” – czytamy w komunikacie.
W stanowisku OZPSP wybrzmiewa najmocniejszy zarzut:
„Nie możemy zgodzić się na sytuację, w której o tym, czy pacjent zostanie zdiagnozowany na czas, decyduje nie wiedza lekarza, lecz limit w kontrakcie. Dlatego protestujemy – nie przeciwko pacjentom, ale w ich imieniu – domagając się uczciwego finansowania już wykonanych świadczeń, realnej wyceny badań diagnostycznych i rozpoczęcia poważnego dialogu o przyszłości szpitali powiatowych i całego systemu”.
Związek przekonuje, że przy obecnych stawkach każde badanie wykonane ponad limit zamiast pomagać systemowi, powiększa stratę placówki.
Pacjenci odczują skutki? Szpitale ostrzegają przed kolejkami
Według OZPSP ograniczenie finansowania nadwykonań może oznaczać powrót długich kolejek, późniejsze rozpoznawanie chorób, trudniejsze leczenie i gorsze rokowania. Organizacja ostrzega też, że część pacjentów może być wypychana do sektora prywatnego albo czekać miesiącami na badania potrzebne „na już”. Podobnie argumentuje Związek Powiatów Polskich, który w najnowszej analizie ocenił, że sytuacja finansowa szpitali powiatowych w 2025 roku wyraźnie się pogorszyła.
Z analizy samorządowej ZPP wynika, że koszty szpitali powiatowych w 2025 roku przekroczyły 30,8 mld zł, łączna strata netto analizowanych placówek wyniosła ponad 1,26 mld zł, a aż 91 proc. szpitali zakończyło rok ze stratą na działalności podstawowej. Dodatkowo 125 z 207 analizowanych placówek miało zobowiązania wymagalne, czyli realne problemy z terminowym regulowaniem płatności.
Co dokładnie zmienia NFZ?
Jednym z punktów zapalnych są zasady rozliczania części badań diagnostycznych wykonywanych ponad wartość kontraktu. NFZ poinformował, że od drugiego kwartału 2026 roku zmienia się sposób płatności za nadwykonania w tomografii komputerowej, rezonansie magnetycznym, gastroskopii i kolonoskopii. Umowy mają być nadal finansowane w pełnej wysokości, ale świadczenia ponad limit będą rozliczane stawką degresywną i po zakończeniu roku.
Po konsultacjach społecznych Fundusz podniósł pierwotnie planowane stawki i zapowiedział finansowanie nadwykonań na poziomie 60 proc. dla gastroskopii i kolonoskopii oraz 50 proc. dla tomografii i rezonansu. Zmiany nie obejmują dzieci i młodzieży do 18. roku życia, pacjentów onkologicznych z kartą DiLO ani programu profilaktyki raka jelita grubego. NFZ przekonuje, że rozwiązanie ma uwolnić około 625 mln zł i utrzymać priorytetowy dostęp do świadczeń dla pacjentów wymagających pilnej pomocy.
Co mówi Ministerstwo Zdrowia?
Resort zdrowia uspokaja, że forma protestu nie powinna utrudnić dostępu do świadczeń. Wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka mówiła 17 kwietnia w radiowej Jedynce, że szpitale mają być oplakatowane, a personel ubrany na czarno, ale pacjenci „nie mają się czego obawiać”. Z kolei organizatorzy protestu zapewniają, że akcja ma wymiar informacyjny, a pacjenci będą zaopiekowani.
Jednocześnie Ministerstwo Zdrowia wskazuje na reformę szpitalnictwa i procesy konsolidacyjne jako kierunek zmian w systemie. 9 kwietnia resort ogłosił uruchomienie programu o wartości 1,149 mld zł na konsolidację szpitali, argumentując, że ma to poprawić efektywność zarządzania i dostosować ofertę placówek do zmian demograficznych oraz potrzeb zdrowotnych regionów.
„Czarny tydzień” potrwa do piątku
Protest rozpoczął się 20 kwietnia i ma potrwać do piątku, 24 kwietnia. W placówkach uczestniczących w akcji pojawiają się plakaty, flagi i czarne stroje personelu. Kulminacyjnym momentem ma być symboliczna minuta ciszy zaplanowana na środę, 22 kwietnia, o godz. 11.45 przed szpitalami w całej Polsce.
Dla mieszkańców najważniejsza informacja jest dziś taka: protest nie oznacza zamknięcia szpitali, ale jest mocnym sygnałem, że lokalne lecznice coraz głośniej mówią o granicy wydolności systemu. A skoro do akcji dołącza także rudzki szpital, temat przestaje być odległym sporem o ministerialne decyzje i staje się sprawą, która dotyczy także pacjentów w regionie.









![[AKTUALIZACJA] Pierwszy przypadek koronawirusa w Rudzie Śląskiej!](https://cdn.silesia.info.pl/public-media/2020/03/1407028.informacja.jpg)


Komentarze (1) DODAJ