Rozmawiam z Alanem Wykpiszem – rudzkim kontrabasistą jazzowym, który wraz z zespołem High Definition rusza w trasę z amerykańskim trębaczem Randy'm Breckerem.
Zespół High Definition tworzą Mateusz Śliwa (saksofon), Piotr Orzechowski (pianino), Patryk Dobosz (perkusja) i Alan Wykpisz (kontrabas). W ostatni weekend lipca ruszają w trasę koncertową z Randy'm Breckerem. To światowej sławy trębacz, który wraz z bratem Michaelem tworzył słynny w latach 80. i 90. The Brecker Brothers. O tym i innych sukcesach opowiedział rudzianin Alan Wykpisz.
Opowiedzcie krótko o swojej drodze muzycznej, kiedy to się zaczęło i co prezentujecie?
Wszystko zaczęło się niespełna dwa lata temu w Akademii Muzycznej w Krakowie. Właśnie tam się poznaliśmy i do dziś dzień czerpiemy nauki w Katedrze Muzyki Współczesnej i Jazzu. Nasze wspólna współpraca nawiązała się dzięki obowiązkowemu przedmiotowi jakim jest „combo jazzowe”. Ponieważ Śliwa znał mnie ze szkoły, do której razem uczęszczaliśmy, z kolei ja znałem Patryka z warsztatów jazzowych, w związku z tym postanowiliśmy założyć combo. Brakowało jeszcze pianisty. Orzech początkowo nie zgodził się jako że nie wiedział jak gramy, ale szybko się dowiedział i zdanie zmienił. Początkowo wykonywaliśmy standardy jazzowe na potrzeby egzaminu. Z czasem Śliwa, a przede wszystkim Orzech zaczęli przynosić swoje utwory i od tamtej pory gramy głównie autorski repertuar.
Jak to się stało, że trafiliście na festiwal w Hiszpanii, obok kogo stanęliście na scenie?
Koncert w Hiszpanii to część nagrody, jaką otrzymaliśmy w prestiżowym europejskim konkursie Jazz Hoeilaart w Belgii. Otrzymaliśmy tam Grand Prix dla całego zespołu, a ja mogę poszczycić się nagrodą dla najlepszego kontrabasisty konkursu. Mieliśmy okazję grać koncert tuż przed występem gwiazd światowego jazzu tj. Mike Stern Band feat. Richard Bona, gdzie obok Mike’a i Richarda, występowali również Dave Weckl i Bob Franceshini.
Jak doszło do waszej współpracy z Randym Breckerem?
Randy’ego mieliśmy przyjemność usłyszeć na Krokus Jazz Festival, gdzie występowaliśmy jako konkursowicze. Urzekł nas swoją wciąż niebanalną techniką (mimo dojrzałego wieku), wspaniałą frazą i niesamowitym smakiem muzycznym. Odwagi aby porozmawiać zabrakło… ale z mailem problemu już nie było. Odpisał natychmiast, wysłuchał naszych nagrań, zaakceptował i zakomunikował, że z chęcią zagra z nami kilka koncertów w Polsce. Nawet odwołał trasę ze swoim zespołem w tym czasie aby móc koncertować z nami.
Niedawno wygraliście konkurs „Jazzowy debiut fonograficzny”, wcześniej zostaliście laureatami „Young Jazz Project”, otrzymaliście „Złotego Krokusa”, a na swoim koncie macie jeszcze inne prestiżowe europejskie konkursy. Z których nagród, osiągnięć jesteście najbardziej zadowoleni?
Wszystkie nagrody równie cieszą! Są tak samo ważne. Pozwoliły nam zaistnieć na rynku, sprawiły, iż szersza grupa ludzi dowiedziała się o nas, pojawiły się telefony z zaproszeniami na festiwale. Każdy konkurs dał nam wspaniałe chwile i wszystkie je miło wspominamy. Na konkursy już się nie wybieramy, formuła rywalizacji z innymi zespołami już nie jest dla nas atrakcyjna. Skupiamy się na obfitym koncertowaniu.
Rozumiem, że nie macie jeszcze na swoim koncie płyty skoro wygraliście „Jazzowy debiut fonograficzny”. Czy jakieś plany z tym wiążecie, czy macie inne priorytety?
Koncertowanie oraz dobra praca w studio przy nagraniu debiutanckiej płyty to nasze priorytety. W sierpniu zamykamy się na kilka dni w studio i wykorzystujemy ten czas do maksimum naszych możliwości. Nasza pierwsza płyta musi być mocnym uderzeniem. Chcemy aby odbiła się głośnym echem!
Sporo koncertujecie, ale nie widać was w mieście rodzinnym…
No cóż… Polecamy się serdecznie! Mamy nadzieje,że ten wywiad będzie wielkim krokiem w zwróceniu uwagi miasta na artystyczne dokonania mieszkańców.
Co Ci się kojarzy z Rudą Śląską, czy to miasto jest Ci bliskie? Jakieś wspomnienia z nim związane?
Ruda Śląska to dla mnie ważne miejsce, chociażby z tego powodu, że wychowałem się w tym mieście, rozpoczęła się tutaj moja edukacja oraz pierwsze moje występy miały miejsce w Państwowej Szkole Muzycznej I stopnia, jeszcze na instrumentach perkusyjnych. Stąd „wyfrunąłem” dalej.