Ruda Śląska - portal miejski RudaSlaska.com.pl

Wiadomości z Rudy Śląskiej

Wspomnienia z wojny z Orzegowem w tle. Drugie wydanie książki "Chłopak z Wehrmachtu"

  • Dodano: 2020-05-08 11:45

Już 26 maja ukaże się drugie wydanie książki „Chłopak z Wehrmachtu. Żołnierz Andersa” Kamila Kartasińskiego. To opowieść o polskim nastolatku, który zostaje powołany w 1944 roku do wojska niemieckiego, uczestniczy w walkach na przedpolach „Festung Breslau”, a następnie zostaje żołnierzem II Korpusu Polskiego. W wielu wątkach książki pojawia się przedwojenny i wojenny Orzegów, który dziś stanowi jedną z dzielnic Rudy Śląskiej. 

Dzięki zawartym w publikacji bardzo szczegółowym opisom ulic, miejsc i postaci, można w wyobraźni przenieść się do dawnego Orzegowa. Dlatego zachęcam do zapoznania się z  tą lekturą. To obowiązkowa pozycja dla każdego mieszkańca tej dzielnicy, a co więcej, dla  każdego mieszkańca Rudy Śląskiej – podkreśla Grażyna Dziedzic, prezydent Rudy Śląskiej.

Autor swoją książkę oparł na wspomnieniach, które usłyszał od Jana Szymczyka

Bohater ten, człowiek mieszkający na pograniczu Polski i Niemiec,  szczegółowo opisał autorowi dom rodzinny, swoje życie, kiedy był dzieckiem i nastolatkiem, a później już dorosłym mężczyzną, naukę w szkole i  moment wybuchu II wojny światowej. W publikacji można też znaleźć wspomnienia z frontu, kiedy mężczyzna uczestniczył w walkach na przedpolach „Festung Breslau”, a następnie został żołnierzem II Korpusu Polskiego generała Władysława Andersa.

Przez kilka lat znajomości z panem Janem, który był dla mnie przyjacielem, podróżowałem po przedwojennym i wojennym Orzegowie. Wraz z nim poznawałem ciekawe historie związane z nauką w szkole, gdy od nauczyciela dostał linijką za mówienie po śląsku. Śmiałem się, gdy opowiadał mi o  tym, jak nauczycielka posłała go po wątrobiankę, a on przyniósł jej pasztetową. Interesowały mnie również jego wojenne losy - mówi Kamil Kartasiński, autor książki. - Podziwiałem go także za jego odpowiedzialność oraz prawdziwą „dorosłość", gdy w trakcie okupacji, ze względu na brak ojca, był de facto „głową rodziny" i musiał dbać o żywność dla swojej mamy i rodzeństwa. Nie raz się zastanawiałem, ile ten człowiek w swoim życiu przeżył. Miał zaledwie 17 lat, gdy powołano go do  Wehrmachtu, jako jednego z ostatnich już pod koniec wojny. W tamtym czasie znalazł się w wielu miejscach w Europie, jednak wrócił do swojej małej ojczyzny, jaką był Orzegów. Tu właśnie się zakochał, wziął ślub oraz żył ze swoją żoną przez kilka lat - dodaje autor.

Aby dopełnić historię głównego bohatera, autor dotarł także do rodzin niemieckich i polskich oficerów, którzy dzieląc się wspomnieniami o swoich przodkach, nadali całej opowieści trudnej do jednoznacznego ocenienia refleksji nad dramatem wojny, ceną patriotyzmu oraz bohaterstwa. Ale to nie wszystko. Autor książki „Chłopak z Wehrmachtu. Żołnierz Andersa” chce przekazać czytelnikowi jeszcze coś.

Ciekawi ludzie wcale nie muszą być wybitnymi personami. Czasem historia zwykłego człowieka uczy nas więcej i daje więcej inspiracji niż dzieje kogoś sławnego. Tak też jest w przypadku Jana Szymczyka, pod którego losami, kryją się losy tysięcy podobnych mu osób - podkreśla Kamil Kartasiński.

W publikacji zawarte są liczne skany dokumentów pochodzących z archiwów niemieckich, brytyjskich i polskich, które autor uzyskał podczas 10 lat pracy badawczej. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa POMOST. Honorowy patronat nad publikacją objęła prezydent Rudy Śląskiej Grażyna Dziedzic.


Kamil Kartasiński (ur. 1992) jest doktorantem Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego, publicystą i recenzentem książek na portalu Histmag.org. Jego zainteresowania badawcze koncertują się wokół historii mówionej oraz historii najnowszej. Interesuje się również historią II wojny światowej, dziejami Niemiec w latach 1871-1945 oraz zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii. Jest autorem książki „Chłopak z Wehrmachtu. Żołnierz Andersa” (Poznań 2018) oraz ebooka „Henryk Sienkiewicz jakiego nie znamy” (Warszawa 2016). Należy też do  grona współautorów książki „Wywieziono nas bydlęcymi wagonami” (Katowice 2015). Poza tym  jest autorem artykułów naukowych, współautorem wystaw historycznych, uczestnikiem ogólnopolskich i międzynarodowych projektów badawczych oraz grantów. Współpracował z Instytutem Pamięci Narodowej, Domem Współpracy Polsko-Niemieckiej oraz Muzeum w Gliwicach.

Jeżeli ktoś chciałby szczegółowo zapoznać się z losami Jana Szymczyka, może skontaktować się z autorem książki w celu jej nabycia: tel. 880 430 314, e-mail: kamil.kartasinski@gmail.com. Można też wejść na profil na Facebook’u: Kamil Kartasiński – Autor. 

Wspomnienia z wojny z Orzegowem w tle. Drugie wydanie książki "Chłopak z Wehrmachtu"

Komentarze (2)    dodaj komentarz »

  • Grubernator

    Czy to nie przypadkiem ! Front Ukraiński dowodzony przez Koniewa nie wchodził np. do Nowego Bytomia. Dziadkowie mi opowiadali, że gdyby nie aptekorz, kerego znali i znoł ich ruskobrzmiący język, byłoby po ptokach. Wparzyli do miyszkanio a tam oma i dzieci same, zegarki widołki,noże szklonki ze sztrichami świycącymi ja złoto i wszystko co sie świecioło do miecha i już miała być seria, bo znodli listy z feld poste z gapom od opy wcielonego do niymieckij armii,opa w tym czasie już boł u Andersa.Ino wlozł tyn aptykorz i jakoś sie udało. Spirit zrobioł swoje. To tak niey cołkiym po prowdzie byli rusy.

  • ker

    Losy Ślązaków w trakcie II wojny były naprawdę skomplikowane. W mojej rodzinie (nie rozdzielając czy ze strony babci czy dziadka) działo się. Wujek spod Pyskowic poległ na froncie wschodnim . Trzech braci : jeden walczył w polskim wojsku na zachodzie zaś jego bracia w niemieckich wojskach pancernych i na U-botach (wszyscy wojnę przeżyli). Wujek siedział z wyrokiem śmierci w więzieniu w Bytomiu. Brat przekonał go do podpisania volks-listy co skończyło się odsiadką w więzieniu w Raciborzu do momentu wyzwolenia tego miasta przez Rosjan. Brat, który przekonał go do tego podpisu po pracy służył w „cywilnej” obronie przeciwlotniczej. Bateria znajdowała się nieopodal cmentarza w Rudzie. Miałem również sposobność poznać majora w stanie rezerwy, który we wrześniu jako harcerz opuścił Polskę i walczył potem m.in. pod Monte Casino – o którym opowiadał zgoła inaczej niż się pisze. Poznałem również wybitnego śląskiego naukowca – fizyka, który również walczył pod Monte Casino – ale poza tym, że poznałem to wszystko.W rodzinie spoza Śląska (również bardzo bliskiej) nie było takich „śląskich” dylematów. W rzezi wołyńskiej zamordowano moją prababcię i mojego pradziadka. Ich syn krwawo zemścił się na wielu banderowcach. Dwóch wujów – braci walczyło w polskiej armii idącej ze wschodu. Jeden był zbrojmistrzem, drugi ckm-istą. Obaj przeżyli. Obaj zdobywali Berlin. Wysłuchałem kiedyś od jednego z nich jak wyglądała walka. Do boju szło się zaledwie kilka razy na całym szlaku ale to była prawdziwa jatka. Opowiedziano mi część prawdy o tym jak zachowała się radziecka swołocz, gdy po wejściu na ziemie niemieckie spuszczono ich ze smyczy (zbrodnie dokonane na Śląsku to była tylko przystawka do dania głównego).Taka refleksja do treści powyżej.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Dodaj komentarz

Wyrażam zgodę na publikację postu w formie komentarza zgodnie z obowiązującym Regulaminem.

powiadamiaj o odpowiedziach na komentarz.

dodaj mój adres do newslettera.

Więcej informacji na temat przysługujących Państwu praw zawarliśmy w Polityce Prywatności.