Pisarski debiut – wywiad z Mattem Childeis, autorem powieści „Luna Moth”
Mieszkaniec Rudy Śląskiej kryjący się pod pseudonimem Matt Childeis wydał swoją pierwszą książkę! Powieść Luna Moth miała swoją premierę 9 kwietnia 2026 roku. Skąd czerpał inspirację i czy już planuje kolejne książki? Zapraszamy do lektury wywiadu ze świeżo upieczonym autorem z naszego miasta!
Matt Childeis urodził się w 1988 roku w Mikołowie, lecz obecnie jest mieszkańcem Rudy Śląskiej. Jest szczęśliwym mężem i ojcem. Jak o sobie mówi, jest miłośnikiem muzyki rockowej, kawy, czarnego humoru, a także ma słabość do romansideł. Na początku kwietnia premierę miała jego pierwsza powieść Luna Moth. O czym jest? Tego dowiedzie się z poniższego wywiadu!
M.Ś.: Jak zaczęła się Pańska przygoda z pisaniem? Czy od zawsze gdzieś Pana do tego „ciągnęło”?
M. Childeis: Wydaje mi się, że chęć tworzenia była ze mną od zawsze. Pamiętam, że jako dziecko lubiłem wymyślać nowe zakończenia zobaczonych wcześniej filmów i bajek. W wieku 12–13 lat pisałem po nocach krótkie opowiadania o potworach i kosmitach — wtedy jeszcze w zeszycie na gryzmoły. Był to mój sposób na odreagowanie choroby alkoholowej mojego ojca i kłopotów finansowych, jakie ta ze sobą przyniosła. Tak więc życie w domu alkoholika mocno napiętnowało moją twórczość, co jest widoczne w moim debiucie.
M.Ś.: Skąd pomysł na napisanie własnej powieści?
M. Childeis: Jednym z pierwszych momentów, kiedy uznałem pisanie za coś poważnego, był seans anime Elfen Lied. Produkcja ta była mieszanką horroru, romansu, erotyki i dramatu, co wydało mi się wtedy takie intrygujące i nieoczywiste. Po prostu inne niż wszystko to, co do tej pory oglądałem w telewizji czy na VHS. Miałem wtedy szesnaście lat i pomimo upływu lat zapamiętałem tamto uczucie, jakby wydarzyło się to raptem wczoraj. Był to jeden z tych momentów, w którym po zakończeniu seansu nie możesz w nocy spać — ale nie z przestrachu, tylko z rozemocjonowania. Wtedy zrozumiałem, że chcę tworzyć historie w takim właśnie stylu.
M.Ś.: Skąd czerpał Pan inspiracje przy pisaniu swojej debiutanckiej powieści Luna Moth?
M. Childeis: Bezpośrednimi inspiracjami była książka Doroty Terakowskiej Tam, gdzie spadają anioły, a także film Ink. Obie pozycje opowiadają o wpływie nadnaturalnych bytów na życie dwóch dziewczynek — jednej chorej na białaczkę, drugiej uwięzionej we śnie.
Tak więc, przesiąknięty atmosferą rozgrywki pomiędzy aniołami i diabłami, postanowiłem napisać swoją historię, nadając jej osobisty charakter, poczucie humoru i wewnętrzny mrok. Tak właśnie zaczęła się praca nad książką Luna Moth, którą wtedy jeszcze nazywałem roboczo: Gdy aniołowie przymykają oczy.
M.Ś.: Czy mógłby Pan krótko opowiedzieć, o czym jest Luna Moth?
M. Childeis: Jest to historia Raspaela, byłego anioła stróża, który sprzeciwił się nadanej przez Boga roli, przez co stał się demonem poruszającym się zarówno po snach, jak i jawie. Niebo jednak o nim nie zapomniało, z kolei piekło uknuło własną intrygę, by go złamać. A jak mówi stare porzekadło: gdzie diabeł nie może, tam kobietę pośle.
M.Ś.: W jakim gatunku czuje się Pan najlepiej?
M. Childeis: Najlepiej czuję się w miejskiej fantastyce, dramacie i romansie o zabarwieniu erotycznym. Myślę, że te właśnie gatunki najlepiej oddają moją osobowość.
M.Ś.: Czy są już plany/pomysły na kolejne książki?
M. Childeis: Oczywiście, hehe. Jednym z większych projektów jest seria książek, która początkowo miała być zaadresowana do dzieci, jednak potencjał, jaki obecnie dostrzegam, skłania mnie do skierowania jej do starszych czytelników. Przyznam, że jest to ulubiony projekt mojej żony, która także dostrzega w nim „to coś”. Ciągle jednak jestem na etapie dopracowywania niuansów fabuły poszczególnych części, więc obecnie pracuję nad jedną z dawno porzuconych historii, która obecnie najgłośniej do mnie woła. Będzie to melodramat o zabarwieniu erotycznym, z elementami autobiograficznymi. Mam nadzieję, że do końca obecnego roku będę mógł postawić ostatnią kropkę w Wordzie.
M.Ś.: Ma Pan jakieś marzenie związane z karierą pisarską?
M. Childeis: Doczekać momentu, gdy fani będą wypatrywać na moim profilu kolejnej książki spod mojego pióra.
M.Ś.: Czy ma Pan rady dla osób, które chciałyby zacząć swoją przygodę z pisaniem?
M. Childeis: Przyjrzyjcie się swoim namiętnościom i demonom, a następnie obdarujcie nimi bohaterów waszej powieści. Zróbcie to uczciwie, szczerze i bezwstydnie.
Bardzo dziękuję za rozmowę!
Chcecie być na bieżąco z działalnością pisarza z Rudy Śląskiej? Zachęcamy do zaobserwowania jego profilu na Facebooku i Instagramie!
Koniecznie zapoznajcie się z innymi wywiadami z serii „Rudzki Punkt Widzenia”!




















Dodaj komentarz