Ruda Śląska i brak specjalistów. Czy telemedycyna niweluje lokalne wykluczenie zdrowotne?
Między Katowice, Zabrzem i Gliwicami leży miasto, które wielu mieszkańców Górnego Śląska zna głównie z kopalń i zakładów przemysłowych. Ruda Śląska to jednak ponad 120 tysięcy ludzi, dla których dostęp do lekarza specjalisty bywa równie skomplikowany jak w dużo mniejszych miejscowościach. Statystyki pokazują kolejki liczone w miesiącach, a w rozmowach z pacjentami co chwilę powraca ten sam motyw: „do specjalisty termin jest, ale nie dla mnie, nie w tym momencie życia”.
Coraz częściej w takich sytuacjach pada pytanie o telemedycynę. Czy konsultacja na ekranie rzeczywiście potrafi zniwelować lokalne wykluczenie zdrowotne, czy jest tylko ratunkiem dla tych, którzy i tak mają więcej zasobów – czasu, pieniędzy, cyfrowych kompetencji?
Miasto bez własnego zapasu specjalistów
Według danych Główny Urząd Statystyczny na koniec czerwca 2024 r. Ruda Śląska liczyła ok. 129,5 tys. mieszkańców. To miasto na prawach powiatu, formalnie dobrze skomunikowane z większymi ośrodkami medycznymi aglomeracji. W praktyce dojazd do poradni w Katowicach, Chorzowie czy Bytomiu oznacza często zmianę planu dnia całej rodziny – szczególnie gdy chodzi o osoby starsze lub dzieci.
Lokalna sieć przychodni i poradni kontraktowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia stara się ten dystans łagodzić, ale nie jest w stanie „wyprodukować” dodatkowych specjalistów. O brakach w kardiologii, endokrynologii czy psychiatrii mówi się tu nie w języku tabel, tylko codziennych historii: „termin za trzy miesiące, jeśli pasuje, to zapisujemy”.
Kolejki w liczbach: statystyka kontra doświadczenie pacjentów
Najświeższy Barometr Fundacji Watch Health Care pokazuje, że średni czas oczekiwania na świadczenie zdrowotne w Polsce wynosi 4,2 miesiąca. To wartość uśredniona – w części dziedzin kolejka jest krótsza, w innych znacznie dłuższa, a w wybranych procedurach mówi się wręcz o „kolejkach wieloletnich”.
Serwisy publikujące regularne zestawienia kolejek NFZ, w tym lokalne portale opisujące terminy do lekarzy w Rudzie Śląskiej, pokazują z kolei mozaikę liczb: tu kilka dni do chirurga, tam parę tygodni do ortopedy, gdzie indziej miesiące czekania na endokrynologa czy neurologa. Dla pacjenta ważniejsze od samej cyfry jest pytanie, czy w tym czasie stan zdrowia pozwoli spokojnie czekać, czy wymaga szukania rozwiązań poza lokalnym grafikiem przychodni.
To właśnie na tym tle pojawia się telemedycyna – jako dodatkowy kanał kontaktu z lekarzem, który może skrócić drogę do decyzji, choć nie „wymaże” kolejki w systemie NFZ.
Teleporada jako trzeci kanał, nie cudowny skrót
Od momentu wprowadzenia teleporad we wrześniu 2020 r. do końca 2023 r. sprawozdano w Polsce ponad 88 mln takich świadczeń, z czego w samym 2023 r. – 21,2 mln (w tym 16,4 mln w podstawowej opiece zdrowotnej). Ponad 85% lekarzy POZ i ok. 80% przychodni wykonało przynajmniej jedną teleporadę. Telemedycyna przestała być więc „awaryjnym trybem z pandemii”, a stała się jednym z równorzędnych sposobów kontaktu z lekarzem.
Kluczowe jest jednak to, jak ten kontakt wygląda. Z perspektywy pacjenta z Rudy Śląskiej różnica między rzetelną teleporadą a „receptomatem” jest zasadnicza. W pierwszym przypadku najpierw jest formularz medyczny, wywiad i analiza dotychczasowego leczenia, a dopiero potem decyzja lekarza – czasem z e-receptą czy e-skierowaniem, czasem z odmową wystawienia dokumentu i zaleceniem wizyty stacjonarnej. W drugim przypadku płaci się za papier, a proces medyczny staje się dekoracją.
Jedną z przychodni online pracujących w tym pierwszym modelu jest DoktorPlus.pl – ogólnopolska teleporadnia dostępna także dla mieszkańców Rudy Śląskiej. Lekarze przyjmują tu siedem dni w tygodniu, od wczesnego rana do późnego wieczora, a średni czas oczekiwania na realizację wizyty online liczony jest w minutach, nie miesiącach. Dla części pacjentów może to być realna alternatywa wobec odległych terminów do wybranych specjalistów – zwłaszcza wtedy, gdy decyzję kliniczną da się podjąć na podstawie wywiadu i dokumentacji, bez badania fizykalnego.
Zdrowie psychiczne i choroby przewlekłe – gdzie ekran ma największy sens
Telemedycyna nie zastąpi badania fizykalnego, zabiegów ani diagnostyki szpitalnej. Jej mocne strony widać za to szczególnie wyraźnie w dwóch obszarach: chorób przewlekłych i zdrowia psychicznego.
- Choroby przewlekłe. W przypadku nadciśnienia, cukrzycy, chorób tarczycy czy astmy duża część kontaktów z lekarzem dotyczy kontroli wyników, modyfikacji dawek leków, omówienia objawów nawracających co jakiś czas. Dla pacjenta z Rudy Śląskiej, który pracuje w systemie zmianowym albo opiekuje się bliską osobą, możliwość przeprowadzenia takiej konsultacji z domu lub z pracy zamiast dojazdu przez pół aglomeracji bywa różnicą między „odkładam to” a „rzeczywiście dzwonię”.
- Zdrowie psychiczne. W małych dzielnicach i sąsiedzkich społecznościach nadal funkcjonuje przekonanie, że „do psychiatry idzie się w ostateczności”. Na Psycholink.pl – platformie rozwijanej przez ten sam zespół, który stoi za DoktorPlus – pacjenci z mniejszych ośrodków mogą umówić się na pierwszą rozmowę z psychologiem, psychoterapeutą czy psychiatrą z domu, bez poczekalni i bez obawy, że ktoś znajomy zobaczy ich pod gabinetem.
W obu tych sytuacjach teleporada nie ma zastąpić całej medycyny, ale ma sprawić, że kontakt z lekarzem w ogóle się wydarzy – nie „kiedyś”, tylko wtedy, gdy jest naprawdę potrzebny.
Co telemedycyna może realnie zmienić w Rudzie Śląskiej?
Telemedycyna nie sprawi, że w Rudzie Śląskiej nagle przybędzie kadr w kardiologii, endokrynologii czy psychiatrii. Może jednak ograniczyć lokalne wykluczenie zdrowotne w bardzo konkretny sposób: skracając dystans między pierwszym niepokojącym objawem a rozmową z lekarzem, tam gdzie decyzję można podjąć na podstawie wywiadu i dokumentacji.
Dla części mieszkańców naszego miasta będzie to możliwość skonsultowania wyników badań bez brania dnia wolnego. Dla innych – szybka teleporada przy infekcji, zamiast kilkugodzinnego maratonu po przychodniach. Dla kolejnych – pierwsza rozmowa o depresji czy lęku, którą łatwiej odbyć na ekranie niż w zatłoczonej przychodni.
Warunek jest jeden: wybór takich rozwiązań, które trzymają standard medyczny, a nie tylko „oferują e-receptę”. Projekty pokroju DoktorPlus pokazują, że można łączyć szybkość z procedurą: wywiad, analiza, decyzja lekarza, a dopiero potem dokument. W mieście, w którym kolejki do części specjalistów potrafią ciągnąć się miesiącami, to nie jest cudowne lekarstwo na system. To raczej dodatkowe drzwi do gabinetu – czasem jedyne, które da się otworzyć na czas.





















Dodaj komentarz