Wiadomości z Rudy Śląskiej

Dr Ada Rozewicz wystosowała emocjonalny apel do innych medyków

  • Dodano: 2020-12-02 15:30, aktualizacja: 2020-12-17 16:36

Lekarze w czasie pandemii koronawirusa ograniczyli wizyty w swoich gabinetach, przechodząc na teleporady. Dr n. med. Ada Rozewicz - szefowa przychodni Szpakmed w Goduli - przeciwstawia się takim praktykom. 

Ada Rozewicz to szefowa przychodni Szpakmed w Goduli i niezwykle ceniona lekarka. Ostatnio zrobiło się o niej głośno po tym jak wystosowała emocjonalny apel do innych medyków. 

- To, co napiszę, nie dotyczy wszystkich lekarzy, mam wielu znajomych medyków, pracujących ciężko w szpitalach i w poradniach, nie do Was kieruję tych kilka zdań wściekłości, naprawdę wiem, że pracujecie ciężko, często na granicy wytrzymałości. Złość, irytację kieruję do części kolegów i koleżanek, zwracam się w ten sposób, bo podobnie jak ja i wielu jesteście przynajmniej z nazwy lekarzami - pisała dr Ada Rozewicz. - Wiele mam ostatnio wizyt domowych, z reguły u starszych osób, badam pierwszy raz, bo przed chwilą złożyli do mnie deklaracje. Przenieśli się, bo "były" lekarz, przepraszam za brzydkie słowo "ich olał". Sądzicie, że można obłożnie chorych, często w wieku senioralnym, leczyć tygodniami przez telefon. Co z Wami się stało?! 

Dr n. med. Ada Rozewicz zaapelowała do kolegów po fachu, aby porzucili teleporady i zaczęli przyjmować pacjentów w przychodniach lub podczas wizyt domowych.

- Wiele mam ostatnio wizyt domowych, z reguły u starszych osób, badam pierwszy raz, bo przed chwilą złożyli do mnie deklaracje. Przenieśli się, bo "były" lekarz, przepraszam za brzydkie słowo "ich olał". Sądzicie, że obłożnie chorych, często w wieku senioralnym, leczyć tygodniami przez telefon. Co z Wami się stało?! Wielokrotnie jestem na wizytach domowych u chorych nie na covid, po prostu zaniedbanych medycznie, czasami już nie mam wyjścia, kieruję do szpitala, nie mam szans ustabilizować chorego. Hospitalizacji można było uniknąć, wystarczyło zbadać pacjenta kilka dni wcześniej, zalecić leczenie – napisała dr Ada Rozewicz.

Doktor Rozewicz dodała też, że czuje wstyd, kiedy podczas kolejnych wizyt domowych dowiaduje się, że pacjent został zmuszony do przeniesienia się ze swojej dawnej poradni do innej.

- Czułam wstyd, gdy w ubiegły piątek w czasie wizyty domowej usłyszałam od rodziny, że w poprzedniej poradni, prosili dwie lekarki o pomoc u Pacjenta niechodzącego, odmówiły, bo cytuję "nie wiecie, że nie chodzimy na wizyty domowe, jest Covid!" Tu ciśnie się na usta brzydkie słowo, a kiedy zamierzają chodzić?! Nie dziwię się, że ratownicy medyczni pogotowia ratunkowego mają nas lekarzy dość, gdy wielokrotnie jeżdżą do przypadków, którymi nie oni powinni się zajmować. Koledzy i koleżanki, zwracam się tylko do tych, którzy nie potrafią odkleić się od słuchawki telefonicznej i tylko ten jeden rodzaj porad akceptują ruszcie tyłki! Jest epidemia! Kiedy jak nie teraz?! Powinniśmy być przy naszych chorych!

Najwięcej emocji wzbudziła odezwa dr Ady Rozewicz do innych lekarzy. Te słowa lekarki z Rudy Śląskiej są najszerzej komentowane.

- Koledzy i koleżanki, zwracam się tylko do tych, którzy nie potrafią odkleić się od słuchawki telefonicznej i tylko ten jeden rodzaj porad akceptują, ruszcie tyłki! Jest epidemia! Kiedy jak nie teraz?! Powinniśmy być przy naszych chorych! - napisała w mediach społecznościowych Ada Rozewicz.

Lekarka z Rudy Śląskiej przekonuje, że medycyna rodzinna to jedna z najpiękniejszych specjalizacji, bo można nawiązać przez lata wiele pięknych znajomości z pacjentami.

- Pamiętam jak w przeszłości, jeszcze przed czasami zarazy kolejno badałam cztery Panie, cztery pokolenia z jednej rodziny. Najstarszą opiekuję się niemal od początku mojej pracy zawodowej - zdradza Ada Rozewicz.

Doktor Rozewicz głośno zastanawia się, skąd wynika ta bierna postawa wśród lekarzy. Rozpatruje wiele możliwości.

- Zastanawiałam się, dlaczego to robicie, z lenistwa, wygody, bo można oszczędzić na badaniach? Jeśli tak jest, to nie nazwę was moimi kolegami i koleżankami, nie zasługujecie, by nazywać was lekarzami, lekarkami. Jeśli zachowujecie się tak ze strachu, rozumiem, ale przecież to nie wirus Ebola, nie MERS, śmiertelność jest wielokrotnie mniejsza, jesteście profesjonalistami, wiecie jak się zabezpieczyć. Bywa w życiu, nie tylko w okresie epidemii, niekiedy trzeba pokonać własny strach. Jeśli wszyscy będziemy robić, to co powinniśmy, tych wizyt domowych nie będzie wiele. Jeśli jednak dalej pozostaniecie przyspawani do słuchawki telefonicznej, to gdy zaraza zniknie, pacjenci wam tego nie zapomną, nigdy nie odzyskacie straconego zaufania – podkreśla dr n. med. Ada Rozewicz.

Zobacz także

Komentarze (63)    dodaj komentarz »

  • Klj

    Brawo za odwagę pani doktor. Pozdrawiam.

  • Franek

    Jaka odwaga? Składał ła przysięgę to niech będzie wierna wyborowi. Wszystkie pielęgniarki pracują z pacjentami na covid i nie czekają na oklaski. Nie raz nie dwa nie wiedzą, że pacjenci go mają a zabezpieczeniem jest tylko maseczka i fartuszek z flizeliny.

  • Janina

    Nasza Pani doktor jest super jest kochana sama leczę sie w tej przychodni. Brawo Pani doktor wielki wielki szacun.

1234

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wydawca portalu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Dodaj komentarz

Wyrażam zgodę na publikację postu w formie komentarza zgodnie z obowiązującym Regulaminem.

powiadamiaj o odpowiedziach na komentarz.

dodaj mój adres do newslettera.

Więcej informacji na temat przysługujących Państwu praw zawarliśmy w Polityce Prywatności.